Kultura

Kultura

Nasza mała globalizacja

„Z krakowskiego języka znikają bardzo krakowskie słowa, na ich miejsce wprowadzają się te, którymi mówią do nas ogólnopolskie media” – jak się okazuje, wskutek coraz częstszych migracji ludności oraz dominacji języka ogólnego w mediach polszczyzna traci swoje zróżnicowanie regionalne. Na jaką skalę i czy należy z tym walczyć? Zachęcamy do lektury opublikowanego na stronie Gazety Wyborczej artykułu o zanikających małopolskich regionalizmach.

Kategoria: 
Tagi: 

Wielojęzyczność po polsku

Przy okazji trwającego właśnie spisu powszechnego w Polsce rozgorzały dyskusje nad pojęciem tożsamości narodowej. Jednym z zasadniczych czynników decydujących o poczuciu przynależności do jakiejś nacji jest niewątpliwie język, jakim posługuje się dana osoba. Warto więc zastanowić się, jakie możliwości wyboru ma pod tym względem mieszkaniec Polski.

Bez namysłu jesteśmy w stanie wymienić kilka języków czy odmian językowych używanych w obrębie granic naszego kraju. Poza typowymi językami mniejszości narodowych, takimi jak białoruski, czeski czy niemiecki, są to oczywiście język kaszubski, gwara podhalańska i dialekt śląski. Te odmienne określenia – gwara, dialekt i język – zostały tu przytoczone nie bez kozery – tylko kaszubszczyzna bowiem ma w Polsce status odrębnego języka regionalnego, pozostałe zaś są uważane za swego rodzaju odmiany polszczyzny ogólnej.

Jeśli chodzi o dialekt śląski, to jest obecnie przedmiotem sporów – zarówno językoznawcy, jak i zwykli obywatele dyskutują nad jego statusem, przy czym jedni widzą w nim właśnie samodzielny język, a inni – odmianę polszczyzny. Ci pierwsi opracowali nawet projekt ustawy nadającej językowi śląskiemu status języka regionalnego, która jest obecnie oceniana przez sejmową Komisję Mniejszości Narodowych i Etnicznych. Dla wielu Ślązaków dyskusje te mają wymiar nie tylko lingwistyczny, lecz przede wszystkim polityczny, ściśle powiązany z ich pragnieniem wyodrębnienia się jako autonomiczny naród. Za przynależnością „ślunskiej godki” do polszczyzny mogłoby przemawiać to, że charakteryzuje się ona znacznym powinowactwem do polskiego języka ogólnego (zarówno na poziomie leksyki, jak i fonetyki oraz fleksji). Z drugiej strony występują w niej także liczne naleciałości niemieckie, które niekiedy czynią ten język niezrozumiałym dla przeciętnego Polaka. Wyniki spisu powszechnego z 2002 roku pokazują, że językiem śląskim posługuje się w Polsce 65 tysięcy ludzi. Nie jest to może wielka grupa, lecz za to bardzo prężnie działająca i zaangażowana w walkę o zachowanie i promocję swojego języka, czego dowodem może być na przykład istniejąca od marca 2006 roku śląskojęzyczna wersja Wikipedii.

Swoją wersję Wikipedii mają też Kaszubi, a posługiwanie się językiem kaszubskim zadeklarowało w 2002 roku 52 tysiące respondentów. Kaszubski jest bliski standardowemu językowi polskiemu, kształtował się jednak także pod wpływem języka połabskiego, dolnoniemieckiego i staropruskiego, toteż może dla nas zabrzmieć zgoła obco. Status języka regionalnego sprawia, że kaszubski jest nauczany w szkołach, można z niego zdawać maturę, a na Uniwersytecie Gdańskim kształci się nauczycieli tego języka. Jest to także pełnoprawny język urzędowy.

Z kolei gwara podhalańska, choć nieusankcjonowana prawnie, jest chyba najbardziej znaną i lubianą odmianą polszczyzny (co zapewne wiąże się jeszcze z fascynacją, jaka towarzyszyła jej na przełomie XIX i XX wieku). Kto choć raz widział w telewizji górala przepowiadającego pogodę, ten na pierwszy rzut… ucha pozna akcent i zmiany w wymowie spółgłosek charakterystyczne dla tej gwary. Przy okazji zmian w wymowie warto wspomnieć o typowym zjawisku, jakim w gwarze podhalańskiej jest wymawianie głosek „ż”, „sz” i „cz” jako „z”, „s” i „c”. Jest to tak zwane mazurzenie i każdy, kto czasem stara się udawać góralską mowę, powinien pamiętać, że proces ten nie dotyczy głoski „rz”. Kto więc mazurzy na „rz”, ten nie zostanie uznany za prawdziwego górala, za to może raczej zostać posądzony o seplenienie.

Po krótkim omówieniu języków i gwar, o których każdy z nas zapewne choć raz słyszał, warto jeszcze wspomnieć także o języku, o którego istnieniu zapewne niewielu z nas ma pojęcie. Jest to mianowicie język wilamowski („wymysiöeryś”), który wziął swoją nazwę od położonej na północny wschód od Bielsko-Białej miejscowości Wilamowice, w której występuje. Jest to język należący do grupy języków germańskich, którym posługuje się obecnie zaledwie około 70 osób. Jego status jest nieustalony, prawdopodobnie należałoby go uznać za dialekt języka niemieckiego. Skąd pod Bielsko-Białą wziął się taki dialekt? Prawdopodobnie przywieźli go ze sobą osadnicy z Fryzji i Flandrii, który przybyli na te tereny w XIII wieku. Przez kilkaset lat językiem tym posługiwały się kolejne pokolenia przybyszów, którzy, nawiasem mówiąc, uważali się bardziej za Holendrów niż za Niemców. W 1945 roku władze komunistyczne zakazały wilamowiczanom posługiwania się ich językiem i choć kilka lat później zakaz ten został zniesiony, wilamowicki przegrywa nierówną walkę z polszczyzną. Na szczęście podejmuje się działania mające na celu zachowanie tej nietypowej pamiątki po dawnych osadnikach. Po wilamowsku pisze się piosenki, utworzono też stronę internetową w tym języku.

Ten krótki przegląd bardziej i mniej popularnych języków, gwar i dialektów występujących w naszym kraju nie wyczerpuje oczywiście całego ich bogactwa. Pozwala chyba jednak stwierdzić, że Polska jest państwem bardziej wielokulturowym, niżby się nam wydawało.

Kategoria: