Branża

Branża

Czy w Polsce wejdzie obowiązek tłumaczenia dokumentacji księgowej?

Mało kto wie, że jedno z rozwiązań zawartych w projekcie nowelizacji Ordynacji podatkowej zakłada, że organy podatkowe będą mogły zobowiązać stronę postępowania podatkowego do przetłumaczenia dokumentacji księgowej, która została przygotowana w języku obcym na język polski.

Z założeń do projektu ustawy o zmianie ustawy - Ordynacja podatkowa oraz niektórych innych ustaw wynika, że w przypadku toczącego się postępowania podatkowego organy podatkowe będą mogły nałożyć na stronę postępowania obowiązek przetłumaczenia na język polski dokumentów sporządzonych przez nią w języku obcym.

W teorii, obowiązujące obecnie przepisy działu IV Ordynacji podatkowej nie przewidują możliwości zwrócenia się przez organ podatkowy do strony postępowania o przetłumaczenie na język polski składanych przez stronę dokumentów sporządzonych w języku obcym. Taka możliwość istnieje natomiast w kontroli podatkowej oraz w postępowaniu kontrolnym prowadzonym przez organy kontroli podatkowej.

Propozycja nowelizacji zakłada ujednolicenie przepisów w zakresie kontroli i postępowania - organy podatkowe otrzymają możliwość zwrócenia się do strony postępowania (czyli np. podatnika, płatnika, inkasenta, następcy prawnego czy osoby trzeciej) o nieodpłatne przetłumaczenie na polski poszczególnych dokumentów. Chodzić będzie zarówno o dokumenty, których żąda organ podatkowy, jak i o dokumenty przedłożone z inicjatywy strony.

Co w przypadku, gdy strona nie wywiąże się z obowiązku przetłumaczenia dokumentów? W takiej sytuacji będą miały zastosowanie kary pieniężne. Otóż, jak wynika z projektu, skutkiem niezastosowania się do żądania organu dokonania tłumaczenia dokumentacji obcojęzycznej będzie zamówienie tłumaczenia przez organ podatkowy i obciążenie strony (kontrolowanego) kosztami takiego tłumaczenia. Poza koniecznością pokrycia kosztów tłumaczenia, za niewywiązanie się z obowiązku grozić ma również kara porządkowa.

Podobne emocje wzbudzały ostatnio propozycje wręcz przeciwne – a mianowicie żeby znieść obowiązek tłumaczenia dokumentacji przetargowej przez podmioty zagraniczne i tym samym wyrównać ich szanse na rynku polskim z podmiotami krajowymi. Równość szans w ramach UE to idea piękna ale jakimś cudem mało który kraj decyduje się na przerzucanie kosztów tłumaczenia dokumentacji przetargowej na urząd rozstrzygający przetarg (czyli de facto na podatnika polskiego).

Niektóre komentarze do tej informacji zdają się też sugerować, że obowiązek tłumaczenia dokumentacji księgowej na polski stanowiłby jakiś przełom, a co gorsza że jest to kolejne obciążenie dla polskiego podatnika-przedsiębiorcy. Jednak mało kto wie, że obowiązek tłumaczenia dokumentów na język polski na potrzeby urzędowe, obrotu prawnego i handlowego na terytorium RP istnieje już od dawna na mocy Ustawy o języku polskim. A ponadto, co powinno być raczej oczywiste dla czytających tego typu informacje, jakiekolwiek obciążenie wynikające z tłumaczenia dokumentacji na język polski dotyczy głownie podmiotów zagranicznych i ich spółek zależnych, a obecna nowelizacja ma na celu jedynie doprecyzowanie tej kwestii i zapobieżenie przerzucaniu tych kosztów na urząd, czyli na podatnika polskiego (i.e. nas wszystkich). Z przyczyn równie oczywistych, pomimo intensywnego lobbingu ze strony korporacji, podobne przepisy i obowiązek tłumaczenia na język urzędowy funkcjonują praktycznie we wszystkich krajach rozwiniętych bowiem koszty prowadzenia działalności na danym rynku powinien ponosić przedsiębiorca (co wynika nota bene również z ogólnych zasad rachunkowości). Czy jest to więc naprawdę zła wiadomość, czy może ktoś w urzędach kontroli skarbowej zaczął racjonalnie myśleć?

Źródło informacji: Infor.pl

Kategoria: 

Po co nam komunikacja techniczna

Kiedy czytamy instrukcję obsługi nowo zakupionego telefonu czy opiekacza – o ile w ogóle trudzimy się czytaniem instrukcji… – rzadko kiedy zastanawiamy się, kto i w jaki sposób ją napisał. Jeśli instrukcja jest napisana źle, zapewne to zauważymy, ale jeśli nie ma w niej rażących błędów, nie poświęcimy jej raczej zbyt wiele uwagi. Jak się jednak okazuje, tworzenie dokumentacji dotyczącej urządzeń (nie tylko) codziennego użytku jest zajęciem skomplikowanym i pracochłonnym oraz stanowi bardzo ważny etap opracowywania produktu i przygotowywania go do sprzedaży.

Anglosasi nazywają tę dziedzinę technical communication. Na Zachodzie istnieje wiele uczelni – przede wszystkim o profilu technicznym – na których można studiować tę gałąź wiedzy. Działają też liczne stowarzyszenia zrzeszające firmy i osoby zajmujące się tworzeniem dokumentacji technicznej, takie jak amerykańskie Society of Technical Communication czy niemiecki tekom. W Polsce jednak dziedzina ta jest jeszcze mało znana – do tego stopnia, że wciąż mamy trudności z ustaleniem stosownego dla niej nazewnictwa. Przeciętny Polak zapytany o to, z czym kojarzy mu się hasło „komunikacja techniczna”, będzie miał raczej kłopot z udzieleniem poprawnej odpowiedzi. Jeszcze trudniej jest w przypadku nazwy zawodu osoby zajmującej się tworzeniem dokumentacji technicznej – kalkowany z niemieckiego „komunikator techniczny” nie wchodzi raczej w grę, a z kolei „redaktor techniczny” w tradycji wydawniczej oznaczał osobę zajmującą się produkcją i składem publikacji. Być może ta luka w nazewnictwie wynika z wciąż odtwórczego charakteru polskiego przemysłu, który sprawia, że częściej tłumaczy się u nas istniejącą dokumentację obcojęzyczną niż tworzy własną. Można jednak mieć nadzieję, że na jej zapełnienie nie będzie trzeba już długo czekać.

Jaki jest cel komunikacji technicznej? Najprościej rzecz ujmując, chodzi o takie przekazanie użytkownikowi wiedzy na temat urządzenia czy aplikacji, aby mógł on korzystać z nich bezpiecznie, skutecznie i świadomie. Wbrew pozorom nie jest to takie proste zadanie, ponieważ wymaga ono nie tylko zaawansowanych kompetencji językowych, lecz także doskonałej znajomości danej dziedziny i – co bardzo istotne – wiedzy na temat tego, kto będzie odbiorcą danego dokumentu. Co oczywiste, inaczej należy pisać dla pracownika serwisu zajmującego się konserwacją i naprawą ekspresów do kawy, a inaczej dla przeciętnego Kowalskiego, który chciałby przyrządzić dla siebie jak najsmaczniejsze espresso i jak najmniej się przy tym nagłówkować. Uwzględnianie na każdym etapie odbiorcy docelowego to drugie przykazanie w dekalogu autora dokumentacji.

Jakie jest pierwsze przykazanie? Przede wszystkim dbać o bezpieczeństwo. To dlatego na początku niemal każdej instrukcji znajdziemy co najmniej kilka różnego rodzaju ostrzeżeń. Ich zamieszczanie wynika między innymi z przepisów unijnej dyrektywy maszynowej oraz różnorodnych norm branżowych, z których najistotniejsza jest norma ISO 82079 dotycząca opracowywania dokumentacji technicznej. Co oczywiste, nadrzędną zasadą jest takie konstruowanie urządzeń, by nie stanowiły one zagrożenia dla użytkowników. Tam jednak, gdzie nie da się go całkowicie wyeliminować, nieodzowna jest dokumentacja zawierająca stosowne ostrzeżenia i opis sposobów uniknięcia niebezpieczeństwa. Jak widać, na autorach dokumentacji spoczywa nie lada odpowiedzialność. Ewentualne szkody powstałe w wyniku użytkowania niewłaściwie opisanego urządzenia mogą się bowiem wiązać ze znacznymi stratami finansowymi dla producenta, a nawet z odpowiedzialnością karną.

Co wspólnego ma komunikacja techniczna z tłumaczeniami? Najbardziej oczywistym powiązaniem jest niewątpliwie to, że w przypadku dystrybucji urządzenia na rynki zagraniczne jego dokumentację należy przetłumaczyć na języki lokalne. Warto jednak zwrócić uwagę na jeszcze inne kwestie: zarządzanie treścią, które wielu aspektach przypomina zarządzanie tłumaczeniami, a także dbałość o spójną i przejrzystą terminologię, która przekłada się na jakość zarówno dokumentów w języku oryginalnym, jak i ich tłumaczeń.

Kategoria: 

Patenty dostępne także po polsku

Nie milkną spory wokół wprowadzenia jednolitego patentu europejskiego, a tymczasem ze sprawą tą wiąże się wiadomość, która może zainteresować także osoby związane z branżą tłumaczeniową. Jak bowiem informuje Europejski Urząd Patentowy (EPO), za pośrednictwem serwisu Patent Translate umożliwiono automatyczne tłumaczenie treści patentów na kilka nowych języków, w tym język polski.

System tłumaczenia maszynowego Europejskiego Urzędu Patentowego jest efektem współpracy instytucji z firmą Google, twórcą popularnego translatora. Oczekuje się, że do końca 2012 roku będzie on umożliwiał tłumaczenie patentów na ponad 30 języków. Wśród nich znajdą się zarówno języki europejskie, jak i te bardziej egzotyczne, na przykład chiński, koreański i rosyjski.

EPO zastrzega, że nie gwarantuje „zrozumiałości tłumaczeń” ani ich „dokładności, kompletności, wiarygodności czy przydatności do określonych celów”. Mimo to jednak można oczekiwać, że nawet tłumaczenie niskiej jakości pozwoli udostępnić patenty większej liczbie zainteresowanych podmiotów i przyczyni się do zniesienia bariery językowej.

Osoby chcące samodzielnie przekonać się o pożyteczności (lub niepożyteczności) translatora zachęcamy do odwiedzenia strony EPO, a na zachętę przedstawiamy próbkę zamieszczonego na niej tłumaczenia:

A large, scalable SOFC system based on modules, which may be connected in series on the cathode gas side. This offers compactness, simple stack/system interface and improved system performance. The modules are designed for manufaturability, well-balanced heat management and high fuel utilisation.Duża, skalowalne SOFC podstawie systemu modułów, które mogą być połączone szeregowo po stronie gazu katodowego. Oferuje to zwartość, prostego stosu / system interfejs i większą wydajność systemu. Moduły przeznaczone są do manufaturability, dobrze zrównoważonego zarządzania ciepła i wysoki stopień wykorzystania paliwa.

Więcej informacji:

http://www.epo.org/news-issues/news/2012/20121025.html.

Kategoria: 

Czym jest, a czym nie jest lokalizacja?

Co kryje się pod pojęciem „lokalizacji”, które jest powszechnie stosowane w branży tłumaczeniowej? Nie chodzi przecież o żadne ze znaczeń zamieszczonych w słowniku języka polskiego. Jak pokrótce, a zarazem jednoznacznie i treściwie wytłumaczyć ciekawskim, którzy pytają, czym zajmuje się kierownik działu tłumaczeń i lokalizacji, że nie określa on zawodowo położenia różnych obiektów? Postaram się to uczynić w kilku poniższych akapitach.

Pojęcie lokalizacji odnosi się przede wszystkim do oprogramowania, gier komputerowych i stron internetowych (zwanych dalej łącznie produktami), a w pewnych okolicznościach także do tłumaczeń tekstów marketingowych. Poza branżą tłumaczeniową lokalizacji mogą być poddawane np. usługi.

Najprościej rzecz ujmując, lokalizacja polega na dostosowaniu tekstu tłumaczenia do wymogów kulturowych języka docelowego. Często jest ona wskazywana jako drugi etap procesu wprowadzania produktów na rynek regionalny, krajowy lub lokalny. W takich sytuacjach poza pierwszym etapem, obejmującym przetłumaczenie tekstu występującego w produktach, należy jeszcze odpowiednio dopasować dany tekst do realiów kulturowych obowiązujących w danym kraju, regionie lub w obrębie danej grupy użytkowników docelowych. Chodzi głównie o wybór odpowiedniego rejestru, używanie bądź nieużywanie wyrażeń o charakterze idiomatycznym, sposób formułowania komunikatów itp.

Oprócz dostosowania produktów w ich warstwie tekstowej często lokalizacji należy poddać również inne elementy, co wiąże się z koniecznością zastosowania się między innymi do następujących zaleceń:

  • kwoty w walutach obcych muszą zostać przeliczone na kwoty w walucie obowiązującej w danym kraju;
  • wartości w anglosaskim systemie jednostek miar muszą zostać przeliczone na wartości w metrycznym systemie jednostek miar lub odwrotnie;
  • konieczne może być uwzględnienie dat świąt i dni wolnych od pracy;
  • nazwy produktów lub usług mogą wymagać modyfikacji, tak aby brzmiały dobrze i nie budziły niepożądanych skojarzeń wśród użytkowników języka docelowego;
  • konieczne może być uwzględnienie roli płci;
  • należy wziąć pod uwagę skojarzenia, jakie niosą ze sobą kolory (np. w kulturze chińskiej kolor czerwony oznacza sukces, a zielony – niepowodzenie; w kulturze zachodniej jest odwrotnie).

Podczas lokalizacji niezwykle ważne jest uwzględnienie obowiązujących w danym kraju przepisów prawa. Jeśli są one inne niż w kraju, w którym sporządzono np. dokumentację techniczną produktu wprowadzanego do obrotu, konieczne może być dodanie odpowiednich klauzul lub ostrzeżeń.

Podsumowując, zlokalizowane produkty z założenia powinny być odbierane przez grupę docelową tak, jakby zostały stworzone w warunkach kulturowych i prawnych panujących w danym regionie czy kraju, mimo że w rzeczywistości jest inaczej.

Kategoria: 

Tłumacze przysięgli a ustawa o zawodzie tłumacza przysięgłego

Polecamy krótki artykuł o trudnej sytuacji tłumaczy przysięgłych spowodowanej obowiązującymi w Polsce przestarzałymi regulacjami prawnymi:

http://www.rp.pl/artykul/703105-Tlumacz-przysiegly--stawki-za-tlumaczenia-wciaz-bez-zmian.html.

Przypominamy, że o poprawę tego stanu rzeczy od dłuższego czasu walczy między innymi Polskie Stowarzyszenie Biur Tłumaczeń (PSBT). Jego prezes, a zarazem także prezes Agencji MAart, Monika Popiołek, wypowiadała się na ten temat w mediach. Wywiad z nią można znaleźć na następującej stronie:

http://psbt.pl/forum/viewtopic.php?f=45&t=183.

Dodatkowe informacje dostępne są na stronach PSBT:

http://www.psbt.org.pl/ustawa_o_zawodzie_tlumacza%3Eprzysieglego.html
http://psbt.pl/forum/viewtopic.php?f=45&t=182.

Kategoria: 

Międzynarodowy Dzień Tłumacza

Miniony czwartek był dla tłumaczy dniem szczególnym. 30 września, w dniu wspomnienia świętego Hieronima – autora Wulgaty, czyli przekładu Biblii na łacinę powstałego na przełomie IV i V wieku – obchodzi się bowiem Międzynarodowy Dzień Tłumacza.

Dzień tłumacza był propagowany przez Międzynarodową Federację Tłumaczy (obecnie afiliowaną przez UNESCO) od momentu jej utworzenia w 1953 roku. W roku 1991 federacja podjęła starania o oficjalne uznanie Międzynarodowego Dnia Tłumacza, aby w ten sposób wyrazić solidarność branży tłumaczeniowej na całym świecie i zwrócić uwagę na zawód tłumacza w różnych krajach (niekoniecznie wywodzących się z tradycji chrześcijańskiej). Dzień tłumacza jest okazją do wyrażenia dumy z wykonywania zawodu, który w erze postępującej globalizacji zyskuje coraz wyższą rangę.

W tym roku pracownicy Agencji MAart obchodzili Międzynarodowy Dzień Tłumacza w sposób szczególny – uczestniczyli w poświęconej branży tłumaczeniowej konferencji TM-Europe.

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99dzynarodowy_Dzie%C5%84_T%C5%82umacza

Kategoria: